wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 18.



Z każdą mijającą minutą czułam na swojej szyi coraz większą gęsią skórkę. Próbowałam wyobrazić sobie całą tą sytuację z punktu widzenia Jasona.
Wiedziałam, że nie pozwoli oddać mnie komuś tak złemu jak mój ojciec. Wiedziałam, że miał jakiś plan. Ale jaki był ten plan? Nie miałam bladego pojęcia. Ale niedługo miałam go poznać. Usłyszałam podjeżdżający samochód a po chwili dźwięk wyłączenia silnika. Przełknęłam głośno ślinę, wciąż próbując jakoś wyjąć ręce z lin, które miałam obwiązane wokół nich. Antonio zauważył, że zaczęłam się kręcić, więc przykleił mi kawałek taśmy na usta, co oznaczało, że nie mogłam wydusić z siebie nic poza cichym szlochem kiedy miałam być świadkiem czegoś, czego nie chciałam widzieć.
Drzwi od auta, które wcześniej przyjechało mocno się zamknęły, a Antonio od razu zerwał się ze swojego miejsca. Na jego twarzy pojawił się złowrogi uśmiech. W tej chwili cieszyłam się, że byłam bardziej podobna do mojej matki niż do ojca – nawet biorąc pod uwagę to, że niestety odziedziczyłam jego nazwisko i duże, błękitne tęczówki.
- Wygląda na to, że twój kochaś przyjechał – powiedział głębokim głosem, po czym stanął naprzeciwko mnie, czekając aż drzwi wejściowe się otworzą. Kiedy to się stało, moim oczom ukazał się Jason, na którego twarzy wymalowana była złość, jakiej jeszcze dotąd nie widziałam.

 Jason McCann
 
Kopnąłem drzwi z całej siły i złączyłem razem pięści, widząc panującą wszędzie ciemność. W końcu dostrzegłem małą strugę światła. Antonio Greene snuł się po całym pomieszczeniu. Zacząłem biec w jego stronę i planowałem zabić go chociażby gołymi rękami – ale po chwili dostrzegłem parę trzęsących się z nerwów i strachu nóg. Naprawdę chciałem zabić kogoś na oczach mojej niewinnej księżniczki? Gniew wzrósł we mnie jeszcze bardziej kiedy widziałem jak podły uśmiech Antonia stawał się coraz większy.
- Myślałem, że jesteś już martwy po tym wszystkim co zrobiłeś mojej rodzinie. – powiedziałem, zachowując pewność siebie w swoim głosie. Mój plan? Szczerze mówiąc, nie miałem żadnego – ale ostatnio nauczyłem się bardzo przydatnej rzeczy, a raczej techniki, którą również pokazałem reszcie mojego gangu – i nawet nie potrzebna jego do niej żadna broń.
- Tak myślałeś, McCann? Chyba nie powinieneś mówić takich rzeczy w obecności swojej małej, niewinnej dziewczynki, prawda? – zakpił, przekręcając i podnosząc jej głowę tak, by spojrzała na mnie. Jej piękne, niebieskie oczy były podkrążone i przepełnione łzami. Moje serce pękło na milion kawałków kiedy do moich uszu dobiegł dźwięk jej błagającego o pomoc szlochu, który wydawała z siebie pomimo przyklejonej na ustach taśmy – Spójrz na nią. No dalej, spójrz na nią! Była kompletnie sama kiedy przyszedłem by ją zabrać. Siedziała załamana w łazience, czekając na twój powrót. A myślałem, że ją kochasz.
- Powodem, przez który mnie tam nie było, było właśnie to, że ją kocham. I to jest również powód, dla którego w tej chwili tu jestem. – syknąłem, a mój głos z sekundy na sekundę stawał się coraz głośniejszy i donośniejszy. Przestałem na nią patrzeć, nie mogąc dalej znieść bólu, który musiała przeżywać.
- Oh, naprawdę? – zapytał, odgarniając włosy z jej twarzy. Starałem się uspokoić choć trochę, a on kontynuował dalej – A teraz, nie zapominajmy dlaczego tak naprawdę tu jesteśmy. Po pierwsze: sprawdźmy twoją broń.
Pokazałem mu, że nie mam przy sobie nic, na co on jedynie wzruszył ramionami, podchodząc do Belli i kładąc dłoń na jej plecach. Nie wiem, czy świadomie próbował mnie sprowokować do tego bym się na niego rzucił i zabił w przeciągu ułamka sekundy?
- Pozwól mi wyjaśnić, dlaczego tak właściwie po ciebie zadzwoniłem… -  zaczął, delikatnie dotykając ramienia Isabelli, co spowodowało, że chciałem urwać mu ten pieprzony łeb – Mam dla ciebie małą propozycję… Może będziesz zainteresowany, jeśli powiem ci, że to dotyczy to twojego gangu. Twój gang to ludzie, którzy ciągle odnoszą jakieś sukcesy. I może również będziesz tym zainteresowany, jeżeli wspomnę o Isabelli…
- Do czego ty kurwa zmierzasz? Nie mam całego dnia, żeby tego słuchać.
- Dobra, dobra. Co powiesz na małą zamianę? Twój gang za moją córkę. Wtedy wszyscy będziemy szczęśliwi, prawda?
- Popierdoliło cię?! Nie! – krzyknąłem, podchodząc nieco bliżej Antonia i ukradkiem spojrzałem na Bellę, bo być może ona próbowała złapać ze mną wzrokowy kontakt czy coś w tym stylu.
Potem przejechałem dłonią po włosach i schowałem ją do kieszeni – Isabella, skarbie – zbliżyłem się do niej.
Ona otworzyła oczy i spojrzała na mnie. W jej tęczówkach dostrzegłem małe iskierki nadziei na to, że jednak ją uratuję – Proszę obiecaj mi coś.
Skinęła głową i uniosła jedną brew do góry – Obiecaj, że zamkniesz oczy i pomyślisz o jakiś przyjemnych rzeczach kiedy ci każę. Obiecaj, że nie będziesz niczego słuchać aż do czasu kiedy ci na to pozwolę. Okej? – znów pokiwała twierdząco głową. – TERAZ!
Podbiegłem do Antonia i pchnąłem go mocno na ziemię, przyciskając moje dłonie do jego ramion i mocno na niego naparłem, czując jak jego oddech zaczyna gwałtownie przyspieszać. Zacisnąłem ręce na jego szyi. Desperacko próbował zaczerpnąć chociażby odrobiny powietrza lub zacząć krzyczeć z bólu. Upewniłem się jeszcze, czy oczy Belli są aby na pewno zamknięte i, że próbuje nie słuchać tego co właśnie się działo. Uśmiechnąłem się do niej, ale potem znów skoncentrowałem się na tym dupku, ściskając jego szyję jeszcze mocniej, sprawiając, że zaczął kaszleć krwią.
- Ty… draniu. – powiedział ledwo słyszalnym dla mnie głosem.
- Może powinieneś najpierw pomyśleć, zanim postanowiłeś zabić moich rodziców i zabrać ode mnie moją dziewczynę, ty pieprzony kawałku gówna.
- Ona… nie jest… twoją… dziewczyną… i nigdy… nią nie… będzie – próbował krzyczeć – Powiedziała mi, że… nigdy… nie będzie… cię… kochać… za to… co jej zrobiłeś. – jego oddech stawał się coraz słabszy, a mój gniew z sekundy na sekundę był coraz większy. Chciałem, bym mógł zabijać go jeszcze kilka razy, sprawiając mu ten okropny ból, którego nie mógł znieść.
- Nie chciałem jej kurwa zostawiać. Oczywiście, że żałuję tego co zrobiłem, ale to nie jest twój pieprzony problem. Nigdy więcej nie zadrzesz ze mną i z moją dziewczyną. Zamiast tego będziesz smażył się w piekle.
Kaszlnął jeszcze kilka razy, próbując łapać resztki powietrza – bezskutecznie. Zaśmiałem się i splunąłem.
- Mam lepsze rzeczy do roboty niż patrzenie jak umierasz. Do zobaczenia w piekle, ty chory draniu. – na moich ustach pojawił się pełen dumy uśmiech. Następnie podszedłem do Belli, odwiązałem liny zaciśnięte wokół jej nadgarstków, talii i kostek, po czym delikatnie odkleiłem taśmę, którą miała naklejoną na ustach. Wziąłem ją powoli na ręce i zaniosłem do samochodu. Łzy zaczęły zbierać mi się w oczach, ujawniając tym samym moją emocjonalną stronę, kiedy zdawałem sobie sprawę z tego, że nie było mnie przy mojej dziewczynie przez prawie tydzień i stało się tak dużo okropnych rzeczy. Nie byłem ostrożny, nie wyciągnąłem żadnych wniosków z błędów, które popełniłem wcześniej. Obiecałem sobie, że znajdziemy dla nas zupełnie nowy dom, który będzie znajdował się tam, gdzie nie znajdą nas szpiedzy Antonia.
- Tak bardzo Cię przepraszam, skarbie. Możesz już otworzyć oczy.
Powolnie podniosła powieki, a jej głos był niezwykle słaby – Chcę wracać do domu.
- Obawiam się, że będziemy musieli znaleźć sobie nowy dom, kochana. Ale nie martw się, wkrótce wszystko załatwię, okej?
- Nie. – pokręciła głową, wciąż szlochając cicho – Chcę wrócić do mojego domu!
Zignorowałem to co powiedziała i odpaliłem samochód. Chwyciłem jej dłoń i kątem oka patrzyłem jak zasypiała. Cieszyłem się, że to zrobiła, bo mieliśmy spory kawałek drogi przed sobą. Musiałem wrócić do domu i zabrać stamtąd wszystkie potrzebne rzeczy – głównie ubrania i inne niezbędne przedmioty. Mogłem po prostu zostawić to wszystko i kupić nowe, ale musiałem tam wrócić i dokładniej przemyśleć naszą przeprowadzkę. 

________________________________________________________________

obiecałam dodać wczoraj lub dziś, więc słowa dotrzymuję.
 Na początku chciałam was przeprosić za ogromną ilość błędów pojawiających się w tym rozdziale, ale tłumaczony był naprawdę bardzo szybko i nie mam czasu nawet go sprawdzić. mam jednak nadzieję, że będziecie wszystko rozumieć. Jeśli nie to piszcie. zastanawiacie się pewnie dlaczego nie mam czasu. A no właśnie. Kolejna zła wiadomość. WYJEŻDŻAM. Dokładniej do Zakopanego. Jadę jutro z samego rana. Wracam w niedzielę. Także niestety na rozdział 19 będziecie musiały poczekać cały tydzień.

przykro mi, że przy ostatnich notkach jest coraz mniej komentarzy. Ale no cóż, i tak dziękuję osobom, które jej dodają, bo chociaż wiem że nie marnuje mojego czasu tłumacząc to, bo jest jeszcze na tym świecie ktoś kto to czyta :)

Także przy tym rozdziale prosiłabym by dosłownie KAŻDY zostawił po sobie jeden komentarz. wystarczy zwykłe "CZYTAM". informuję tyle osób i chciałabym się przekonać ile jest was w rzeczywistości.
 


Follownijcie:



jeśli chcesz być informowana o nowych rozdziałach zostaw swój nick w zakładce 

 
(jeżeli zmieniacie nazwę na twitterze, poinformujcie mnie o tym) 
 
macie jakieś pytania? jeżeli tak, to zapraszam na aska  @YourDream16
 

79 komentarzy:

  1. Czytam @olgaswagpl

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo nie , myslalam ze wszysrko bedzie dobrze miedzy nimi a tu nic...szlak, no nic czekam na next <3 @florka21

    OdpowiedzUsuń
  3. Uratował ją, yay *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział jest świetny :*
    czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytam i czekam cierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne. ^_~ Też jestem w Zakopanem. Może na Sb wpadniemy . ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział cudowny <3 czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam,dobrze ze ja uratowal @kolczatka1512

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowne tłumaczenie! ♥
    czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciągle się zastanawiam nad tym czy Jason pozwoli wrócić Isabelli do domu albo chociaż żeby spotkała się ze swoją mamą. On za bardzo stara się utrzymać ją przy sobie. Nieważne, czekam na kolejny rozdział. :> @arodeth_

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam zawsze i uwielbiam <3 Naprawdę świetnie tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To Jason w końcu zabił tego Antonia, czy nie? xd Ja już nie ogarniam... No i oczywiście świetnie przetłumaczone i wszystko jest zrozumiałe ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam zawsze <3 Uwielbiam cię !

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam i mówię WOW!!! Tak mnie wciągnęło że nie zauważyłam ani jednego błędu!!! :) Super!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiecej komentarzy by bylo jakbys pisala rozdzial co 3 dni przynajmniej rozumiem ze mozesz nie miec czasu ale zawsze chwila sie znanjdzie

    OdpowiedzUsuń
  16. czytam czytam :) i nie moge sie doczekac nastepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytam czytam :) i nie moge sie doczekac nastepnego :) @kasiulek981

    OdpowiedzUsuń
  18. CZYTAM ☻ ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Jason powinien ją zabrać do jej domu ..

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział. ;)
    i chyba nie zauważyłam żadnego błędu. ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. boże zejebisty blog odjcnxdkj

    OdpowiedzUsuń
  22. Zajebisty rozdzial . Bozeee kocham twojego bloga jest , zajebista fabula i zajebiscie piszesz . No poprostu nie znam innych slow zeby opisac to . Kocham cie <3 i twojego bloga tez <3 a i czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  23. Ej nie ja się nie zgadzam. Ona nie może od niego odejść. :(((((

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam / @ilovenightx

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochany Jason *.* czytam,nie zawsze zostawiam komentarz ale świetne jest twoje tłumaczenie,wierz mi,jesteś kochana,dziękuję ;) ily<3

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie mogę!! Jason to psychol :D świetnie tlumaczysz ;** nie mogę sie doczekać nn :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Jason jest slodki

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytam, kocham i nie przestanę c: czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytam.:D
    Lololololololololol
    I oczywiście czekam na kolejny.xx
    @OMB_OMJ

    OdpowiedzUsuń
  30. Hhjvfu piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. czytam :) miłych wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  32. CZYTAM :)czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytam. miłych wakacji skarbie. kocham cię.:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Miłych wakacji Skarbie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. Czytam, milych wakacji i kocham cię. ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytam :)))))

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytam, czytam, czytam *.*

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytam czytam kochana :) Rozdział przetłumaczony tak jak powinien być przetłumaczony. Miłego wyjazdu naw się dobrze xx @siemaJus kc.

    OdpowiedzUsuń
  39. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  40. miłych wakacji. Czytam i będę czytać do końca <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz jest za dwa ostatnie rozdziały ;) Ogółem rozdział świetny, jak zawsze z resztą ♥ Tylko nie rozumiem jednej rzeczy: wychodzi, że Jason porwał ją, aby zemścić się na jej ojcu a jednak się w Belli zakochał... Kiedy? Ale tak to wszystko rozumiem a i to nie jest wynikiem błędnego tłumaczenia, bo z tego zadania wywiązałaś się świetnie jak zawsze :) Czekam na następny rozdział a Tobie życzę miłego wyjazdu ♡
    @Kamcia1412

    OdpowiedzUsuń
  42. czyyyyyyyytam

    OdpowiedzUsuń
  43. UWAGA! PILNIE potrzebna pomoc dla małego Żelika! Piesek natychmiast potrzebuje domu tymczasowego, ma tylne łapki sparaliżowane(porusza się na wózku) – to wynik ludzkiej głupoty, której doznał w przeszłości. Jednak są rokowania, że piesek będzie chodził! Póki co maluch pilnie potrzebuje opieki – w innym wypadku zostanie uśpiony! Jego dotychczasowi opiekunowie zapewniają środki na leczenie oraz karmę – CHODZI TYLKO O DOM I MIŁOŚĆ! Prosimy o kontakt na http://ratowanieswiata.blogspot.com/2013/07/o646-pilnie-poszukiwany-dom-dla.html ! Jeżeli nie możesz dać psiakowi domu, podaj tą wiadomość do wszystkich swoich znajomych – MAMY TYLKO 13 DNI!

    OdpowiedzUsuń
  44. czytam. uwielbiam to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Czyyyyytam :---)

    OdpowiedzUsuń
  46. Czytam <3
    Udanego wyjazdu :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger. Szczegóły na moim blogu : http://dangerismylifestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. CZYTAM CZYTAM CZYTAM i nie przestane !!!

    OdpowiedzUsuń
  49. czyyyytaaaaaam !!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. ja tez czytaM!:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Czytam czytam ^_^

    OdpowiedzUsuń